MetalDetoks

„Duża część postępu w nauce była możliwa dzięki ludziom niezależnym lub myślącym nieco inaczej” – Chris Darimont

Niesamowita historia 6-letniej Wiesi: „Nie śmiałam, nie chciałam myśleć o przyszłości, bałam się, bo jej po prostu dla nas nie było”

Niniejsza historia jest świadectwem Pani Darii, niestrudzonej matki walczącej o zdrowie swojej córki – Wiesi. Opowieść o tym, jak protokół Cutlera zmienił życie dziecka z podejrzeniem diagnozy czterokończynowego mózgowego porażenia dziecięcego i encefalopatią.

Dziękuję Pani Darii za przygotowanie tego świadectwa i wszystkie rozmowy, które odbyliśmy. Gratuluję wytrwałości, a Wiesia może być dumna ze swojej Mamy

Dr n. med. Piotr Witczak


Po krótce wymienię z czym był u nas problem: dziecko nie utrzymujące samodzielnie głowy, niesiedzące, nieraczkujące, niechodzące – określane mianem „dziecka leżącego”. Dziecko miało problemy z żuciem pokarmów, przełykaniem, piciem. Wzmożone napięcie obwodowo, obniżone osiowo. Spastyczność, powoli zaczęła przykurczać nam nogi i ręce. Brak czucia głębokiego, nie czuła, że ma w ogóle ręce czy nogi. Bardziej obrazowo mówiąc nie potrafiła unieść nogi, ręki w górę by dotknąć głowy czy podrapać się. Chroniczne kilkudniowe zaparcia z pękającym odbytem do krwi, wzdęty brzuch, cuchnące zgnilizną i fermentem jasno-beżowe stolce. Otwarta buzia, ślinotok, nie potrafiła dmuchnąć, chuchnąć czy ułożyć ust w „dziubek” by zaciągnąć napój że słomki. Ataksja. Jedyne co szło w parze z rozwojem wiekowym to mowa, która pojawiła się około 12 miesiąca życia. Po szczepieniu MMR dziecko stało się wyobcowane, z mętnym spojrzeniem, przestało mówić, wydawać z siebie jakiekolwiek dźwięki. Trafiliśmy do szpitala z 8-mio godzinnym napadem przypominającym pląsawicę, padaczkę. Szerokie źrenice, jeszcze większy ślinotok, niewiarygodnie nienaturalne wręcz, mimowolne wykręcanie się kończyn we wszystkie strony. Wiszący język do brody z naprzemiennym mieleniem językiem, nienaturalne odginanie żuchwy, ust, grymasy, krzyk, silne pobudzenie, dzikość jak po podaniu „dopalacza”. Podejrzenie padaczki.

Dnia 30 sierpnia 2019 roku rozpoczęliśmy 1 cykl protokołu Cutlera. Odkąd weszliśmy w ten proces nasze życie dzielę na przed i po (czyli w trakcie):

Pobudzenie, dzikość, krzyk:

• PRZED – dziecko wiecznie dzikie, pobudzone, bardzo emocjonalne, negujące wszystko, krzyczące, często rozszerzone źrenice. Dziecko trudne, łatwo wpadające w płacz, śmiech w bardzo nieadekwatnych sytuacjach. Afera o wszystko – nie tak mnie wzięłaś z podłogi, nie tak mnie czeszesz, nie tę zabawkę podałaś, nie będę ćwiczyć!!!, jeszcze nie zadałaś pytania ale już jestem na nie!!!

• PO – dziecko spokojne, wyciszone, radosne, chętne do współpracy, zmotywowane, chcące ćwiczyć i poznawać świat. Dziś jest na tak!:)

Dźwięk, światło, bodźce, czucie:

• PRZED – jakby była głucha, nie przeszkadzał jej głośny dźwięk, patrzyła na wprost latarki i brak reakcji, dziecko nie czuło bólu, wszyscy dookoła zachwycali się jakie mam dzielne dziecko, które uderzyło się głową w podłogę, guz jak śliwa i nie płakało… a ja wiedziałam, że coś jest nie tak… kiedy pojechałyśmy na badanie EMG, lekarka wbiła jej grubą igłę w mięsień udowy i zataczała nią koła, Wieśka się cieszyła patrząc na to. Lekarka poklepała ją po ramieniu jaka dzielna z niej dziewczynka, a mi się płakać chciało bo dziecko nie czuło totalnie bólu. Nie czuło własnego ciała, nie czuło, że ma głowę, waliło piętą w podłogę nie czując, że ma w ogóle nogi…

• PO – dziś reaguje na dźwięk, każąc mi się uciszyć gdy za głośno śpiewam, kiedy chodzi blender czy mikser, włączyła się nadwrażliwość na światło, co jest charakterystycznym objawem przy zatruciu rtęcią. W najgorszym momencie chelatacji rehabilitantka zasłaniała okna materacami i zatykała każdą szparę – do tego stopnia przeszkadzało jej światło dzienne. Jak sama twierdziła jeszcze kilka miesięcy temu: „nie lubię wiosny i lata”, dlaczego? pytam – „Bo razi mnie światło”. Dziś nadwrażliwość na światło minęła.

Czucie głębokie, ból: dziś odczuwa ból, kiedy się uderzy w końcu płacze jak dziecko przy normalnej reakcji, czuje ciało, czuje, że ma nogi!!!!!!:)co więcej potrafi nimi świadomie poruszać a nawet na nich wstać

Zasypianie:

• PRZED: często potrzebowała kilku godzin by się wyciszyć przed snem, 23 czy 1 w nocy – dziecko „pełne energii”, śmiejące się i szalejące po łóżku. O 5 rano budzące się i gotowe do akcji

•PO: odczuwa zmęczenie, godzina np. 20.30, woła: „mama idziemy się tulić”, przeczytamy bajkę, odwraca się na bok i po 3 sekundach już śpi. To jest dla mnie coś niewyobrażalnego po tylu latach… Co wieczór mam ochotę, tuż po tym jak zaśnie odstawić w pokoju taniec dziękczynny a cała twarz mi się cieszy jeszcze przez dobre 2 godziny?.

Noce:

PRZED – długie, koszmarne. Kiedy już zasnęła po długiej walce z samą sobą, budziła się po 40-30 minutach. Wybudzała się z płaczem, pierwszą połowę nocy usypialiśmy ją, drugą połowę nocy nosiliśmy na rękach. Napady o niewyjaśnionej etiologii-ruchy pląsawicze nie pozwalały jej zasnąć na długo, tak samo jak mioklonie. Bolesne skurcze jelit powodowały wybudzanie z płaczem. Często miałam ochotę paść na kolana o północy w pokoju i wyć jak wilkołak do księżyca. Co przyznam się, raz popełniłam. Ten czas, tych nocy i dni wspominam najgorzej… rano dziecko „pełne energii” i wyczerpane zarazem, drażliwe, nerwowe. Ciągle blada, z sińcami pod oczami, często musiałam wtedy odwoływać zajęcia u terapeutów, pisząc o 4 rano, że Wiesia jednak nie da rady…

PO – przesypia całe noce, po 8, 9 czasem 10 godzin bez „miałknięcia”, bez mlaśnięcia, bez mioklonii, ruchów pląsawiczych. Nie odwołujemy już zajęć:). Jesteśmy (prawie) zawsze na czas:)(a nawet zdarzy nam się zaspać)

Jelita:

PRZED: zapalenie jelit. „Cieknące” jelito. Jelita bezskutecznie próbowałam leczyć przez 2 lata. Im było gorzej z jelitami, tym bardziej nasilały się ruchy pląsawicze, mioklonie. „zawieszki”. Przez 2 lata jedyne co moje dziecko było w stanie przyjąć do żołądka to: mięso, marchew, pietruszka, burak, bataty, seler naciowy, plantan i mango. I to jeszcze w 3 dniowej rotacji by nie nabyć, nie daj Boże, na któryś nietolerancji. Podanie każdej mąki, kaszy bezglutenowej, mleka roślinnego czy innego cuda dostępnego na 3xbez kończyło się nasileniem napadów jelitowych, skrętami, wymiotami oraz kilkoma dniami wyjętymi z życia, że o nocach nie wspomnę. Jelita Wiesi wytyczały nam rytm dobowy, organizowały dzień. Np. mieliśmy jechać na wakacyjny turnus rehabilitacyjny nad morze, wszyscy gotowi, toboły spakowane w aucie, wchodzę do pokoju, patrzę na moje dziecko i już wiem, że nigdzie nie pojedziemy – skręt, ból, napady i po „wycieczce”. Nagle traciła umiejętności, które nabyła, pojawiała się silna spastyka, dziecko robiło się całe sztywne jak deska, ciało wyglądało jak poprzykurczane, powykręcane przez spastytkę. Od zawsze wiązałam jej stan z jelitami, wiedziałam, że to one są kluczem do jej poprawy stanu, ale nie wiedziałam wtedy jak jeszcze mogłabym jej pomóc, wtedy wydawało mi się, że zrobiłam już dla niej wszystko…

PO: protokoł leczy nam jelita. Gazy nie rozsadzają jej jamy brzusznej, dysbioza nie bombarduje już układu nerwowego. Regenerują się, poprawia się szczelność bariery jelitowej. Poprawiła się odporność, pojawiła się gorączka podczas choroby. Nie skręca się z bólu, pożegnaliśmy mioklonie, napady jelitowe mijają, ruchy pląsawicze bywają od czasu do czasu, coraz rzadziej (nie 24h na dobę), najczęściej gdy popełnię jakiś błąd żywieniowy, np. wprowadzę coś nowego na co nie jest jeszcze gotowa lub kiedy dochodzi do rozrostu drożdżaków, ale wiemy już jak sobie z tym radzić. Spastyka odpuściła, zakres stawów wrócił do normy – możemy w końcu założyć normalnie buty. Jemy coraz więcej rzeczy. Ciecierzyca, pomidory, jajka(!!!), mąki bezglutenowe, kasze, ryże, ziemniaki i wiele innych i wiecie co? Nic jej nie jest.

Stolec:

PRZED: chroniczne, kilkudniowe zaparcia z pękającym do krwi odbytem. Kał z kawałkami niestrawionych resztek pokarmowych, koloru jasnobeżowego, często pojawiał się śluz. Ferment, zgnilizna.

PO: kupa 1-2x dziennie. Kolor – brąz, uformowany, miękki stolec o normalnym zapachu. Co tu dużo mówić, jestem dumna z tych kupek:)

Refleks:

PRZED: oko długo „szło” za ręką, ręka długo „szła” za okiem. Zanim obróciła głowę, wyciągnęła rękę czy cofnęła ją kiedy np. włożyła paluszek w gorącą zupę, miałam wrażenie, że mijają miliony lat.

PO: naturalna, odruchowa reakcja. Szybko reaguje na wszelkie bodźce.

Pole widzenia:

PRZED: wąskie pole widzenia. Dziecko z reguły patrzyło na wprost.

PO: rozszerzenie pola widzenia do pełnego kąta widzenia (potwierdzone przez specjalistów). Mam wrażenie, że nawet oczy dostała większe:)

Mowa, jama ustna:

PRZED: krzyk, pisk, warczenie. Każdy dźwięk zniekształcony. Ze względu na zaburzenia napięcia mięśniowego nie wypowiadała głosek, sylab. Nie panowała nad tym co się działo wewnątrz buzi, brak pozycji spoczynkowej języka. Mielenie językiem, nie potrafiła żuć prawidłowo, pić z kubeczka, ze słomki, zaciągnąć napoju. Wyciągnąć język by np. coś polizać. Cokolwiek piła było wlewane do buzi.

PO: po 3 cyklu powiedziała do mnie „mama”. Po 15 cyklu zaczęła wypowiadać sylaby, a nawet słowa. Nie można tego nazwać jeszcze mową, ale dzieje się coś dobrego i będziemy dalej walczyć o każde następne słowo. Dziś Wiesia pije ze zwykłej słomki. Zaciąga pięknie napój i układa usta w „dziubek”. Obecnie zaczyna właśnie pić ze zwykłego kubka czy szklanki. Wyciąga język z buzi i potrafi polizać lizaka czy loda.

Motoryka mała, duża:

PRZED: chyba to stanowiło dla nas jeden z większych problemów związanych z jej niepełnosprawnością. Dziecko „leżące”, które rośnie trzeba dźwigać średnio kilkadziesiąt razy dziennie z podłogi. Dziecko nie potrafiło unieść ręki w górę, ruszyć nogą celowo, „trzymać” samodzielnie głowę. Poruszała się pełzając.

PO: ruchy są celowe, nie przypadkowe, np. od jakiś 3 cykli potrafi tak po prostu odkleić naklejkę i przykleić ją we właściwym miejscu, co wcześniej było niemożliwe. Motoryka mała poprawia się z cyklu na cykl. Po około 10 cyklu zaczęła wyciągać do nas ręce, mogła nas przytulić, uściskać, złapać nas za szyję czy nogę. Dziś siedzi aktywnie choć jeszcze nie do końca samodzielnie, śmiga naprzemiennie po kolanach przy piłce czy pchając pchacz, utrzymując fantastycznie tułów. Sama wstaje na nogi z pozycji siedzącej przy asekuracji. Czasem po cyklu widać jak robi postępy z dnia na dzień, coś co jeszcze wczoraj było niemożliwe następnego dnia się pojawia, a ja i wszyscy dookoła nie możemy się temu nadziwić. Dziś już wiemy, że będzie chodzić…

Fizjonomia:

PRZED: drobna, chuda, filigranowa, kości naciągnięte skórą, bez uwydatnionych mięśni. Jednym słowem 10 kilogramowy kurczaczek. Włosy suche, cienkie, rzadkie, nie rosły tak samo jak paznokcie. Cera blada, z ciemnymi cieniami pod oczami.

PO: rośnie, przybiera na wadze, piękne, gęste włosy, które rosną jak szalone. Dziś wiem, że dziecko pomimo tego, iż zjadało tony jedzenia było po prostu niedożywione. Rtęć, która dawno została rozdysponowana w tkankach, powodowała kaskadę zaburzeń. Dziecko miało dysbiozę, idąc dalej, cieknące jelito, nie wchłaniało, przez to nie były dostarczane potrzebne do rozwoju makro, mikroelementy, witaminy czy aminokwasy. Ćwiczona masa mięśniowa nie miała prawa się rozrastać, bo skąd miała czerpać?

Rozwój intelektualny, emocje, neuroprzekaźniki:

PRZED: podejrzenie upośledzenia w stopniu głębokim. „Nic nie rozumie”, „Tam nic nie ma”… Problem nie polegał na tym, że „nic nie rozumie”, problem polegał na tym, że sprawny, normalnie rozwijający się umysł był zamknięty w bezwładnym, małym ciałku, które nie chciało jej słuchać, przez co nie mogła porozumieć się ze światem w jakikolwiek sposób.

PO: dziś wiemy, że Wiesia jest inteligentnym, mądrym dzieckiem, rozumiejącym wszystko, rozwijającym się umysłowo adekwatnie do wieku. Wprowadzenie metody komunikacji alternatywnej dało jej szansę na komunikację, a protokół Cutlera przywraca funkcje na prawidłowe tory, dzięki temu coraz sprawniej potrafi się komunikować co nie doprowadza już do frustracji. Musiałam poznać na nowo moje własne dziecko. Nie wiedziałam wcześniej jak bardzo potrafi być zabawna, jak silnie ma rozwiniętą umiejętność empatii i sprawiedliwości. Jak bardzo broni słabszych od siebie i walczy z każdą niesprawiedliwością w otoczeniu, jak bardzo jest opiekuńcza i wrażliwa. Niedawno zostałam zmuszona do reanimowania trzmiela w środku pola, jak już go „zreanimowałam” poprosiła mnie o pocieszenie tego trzmiela. Raczej dziwnie musiało to wyglądać z boku kiedy tańczyłam w polu śpiewając do trzmiela, mówiąc do niego „dasz radę chłopie”. Neuroprzekaźniki, to one warunkują u nas postęp, rozwój mowy, napięcie mięśniowe. Przez lata dążyłam u niej do zachowania równowagi między nimi z marnym skutkiem. Nie wiedziałam, że pierwotną przyczyną zaburzeń neurotransmisji nie jest wcale dysbioza a zatrucie jonami metali ciężkich. W trakcie protokołu układ współczulny przestał szaleć, przywspółczulny zaczął się w końcu odzywać. Z cyklu na cykl obserwuję jak powoli osiągamy równowagę pomiędzy neuroprzekaźnikami.

Przyszłość:

PRZED: nie śmiałam, nie chciałam myśleć o przyszłości, bałam się jej bo jej po prostu dla nas nie było.

PO: dziś możemy marzyć, myśleć o przyszłości, nawet pokusić się móc ją trochę planować.

Obiecałam sobie jedno. Już nigdy więcej nie poddam w wątpliwość tego co czuję, co wiem, tego czego jestem pewna. Przez lata słuchałam od specjalistów „Pani dziecko jest rozpuszczone jak dziadowski bicz”, „jest niegrzeczne”, „złe”, „z tego dziecka nic nie będzie”, „ona nigdy nie usiądzie”, „nigdy nie będzie chodzić, mówić”, „do końca życia będzie robić pod siebie”, „nic nie rozumie”, „jest głęboko upośledzona”, „czeka ją dom pomocy w przyszłości” , „jej szanse, rokowania są równe zeru”… Dziś wiem, że się mylili.”

Daria, mama Wiesi (6 lat)

Dlaczego rtęć należy uważać za główną przyczynę autyzmu?

Niniejszy fragment jest wprowadzeniem, które napisałem do polskiego wydania rewelacyjnej książki J.B. Handley’a „Jak zakończyć epidemię autyzmu: związek szczepionek z autyzmem”, którą gorąco Państwu polecam. Książkę można zakupić tutaj

——

Fundacja Ordo Medicus wydaje książki, które poruszają tematy trudne i kontrowersyjne, o ogromnym znaczeniu dla zdrowia publicznego. Trudno wyobrazić sobie coś bardziej prowokacyjnego niż podważanie tego, co powszechnie wydaje się niepodważalne. Każdy, kto kwestionuje tezę, że szczepionki nie mają nic wspólnego z autyzmem, najczęściej porusza kamień, który wywołuje lawinę krytyki i oszczerstw, a nawet poważnych konsekwencji wizerunkowych i zawodowych. Książka „Jak zakończyć epidemię autyzmu” jest rewolucyjna, i to nie tylko dlatego, że wbija kij w mrowisko utartych poglądów, ale przede wszystkim dzięki spójnej, konsekwentnej i przekonywującej kontrnarracji solidnie podpartej przez bogatą literaturę naukową i niepodważalne źródła informacji. Zgłębiając lekturę stajemy się świadkami przejmującej walki rodziców o prawdę na temat choroby ich dziecka. Nie zgadzam się z hasłem, że jest to „książka, którą powinien przeczytać każdy rodzic” – dzieło J.B. Handley’a powinien przeczytać dosłownie każdy! Chociaż wielu z nas ma świadomość, że funkcjonujemy w komercyjnej rzeczywistości kreowanej przez korporacje, media, polityków i naukę przesiąkniętą konfliktami interesów, to i tak tracimy czujność, przestajemy kwestionować, weryfikować, poddajemy się modnym przekonaniom i płyniemy z głównym nurtem. Niniejsza książka to okazja, aby wyjść z bańki informacyjnej i wreszcie nauczyć się wątpić, podążając za jakże trafną maksymą Tadeusza Kotarbińskiego: „Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da“. Po przeczytaniu każdy z nas powinien zastanowić nie tylko nad tym, co można zrobić, aby powstrzymać epidemię autyzmu, ale zadać sobie ważne pytanie: skoro oszukują nas na temat związku autyzmu ze szczepionkami, to co jeszcze może być kłamstwem?

Studiując immunologię na uczelni medycznej miałem wpojone, że szczepionki są „skuteczne i bezpieczne”, a autyzm to właściwie nie choroba tylko inny proces rozwoju dziecka uwarunkowany genetycznie. Przebudzenie nastąpiło, gdy zainteresowałem się toksykologią , dietetyką. Wtedy po raz pierwszy inaczej spojrzałem na problem rosnącej liczby przypadków zaburzeń ze spektrum autyzmu (autism spectrum disorder; ASD). Na świecie około 1 na 100 dzieci ma postawioną diagnozę autyzmu[1], a w Stanach Zjednoczonych tę chorobę rozpoznaje się nawet u 1 na 27 chłopców w wieku 8 lat (dane z 2018 roku)[2]. Szczególnie niepokojący jest dramatyczny wzrost ASD w ciągu ostatnich kilku dekad. W Kalifornii na przestrzeni ostatnich 35 lat występowanie tej choroby wzrosło 25-krotnie, a przez minione 80 lat aż 1000-krotnie[3]. Zgodnie z oficjalnymi danymi Ministerstwa Zdrowia, w Polsce w latach 2008-2017 liczba pacjentów z rozpoznaniem autyzmu dziecięcego, którym udzielono świadczeń opieki zdrowotnej, wzrosła o 350% (z 4 tysięcy w 2008 roku do prawie 14,5 tysięcy w roku 2017)[4]. Tak błyskawicznie rosnącej zachorowalności nie sposób wyjaśnić wyłącznie rozszerzeniem kryteriów diagnostycznych czy wzrostem świadomości. Obecnie możemy mówić już o prawdziwej globalnej epidemii autyzmu, co w pierwszym rozdziale rewelacyjnie udowadnia J.B. Handley. W etiologii ASD znaczenie ma nie tylko podatność genetyczna, ale przede wszystkim szereg czynników środowiskowych[5][6], o czym niewiele osób wie. Dzieci chorujące na autyzm wymagają zazwyczaj dożywotniej opieki stacjonarnej, kosztownych terapii, specjalnej edukacji, a także znacząco wpływają na produktywność rodziców. Dlatego nie należy zapominać o potężnym obciążeniu ekonomicznym. W Stanach Zjednoczony społeczne koszty autyzmu sięgają kilkuset miliardów dolarów rocznie, a przy obecnym tempie wzrostu zachorowalności do 2060 roku wydatki mogą sięgnąć 5,5 biliona dolarów rocznie[7]!

J.B Handley w sposób bezkompromisowy opowiada o tym, jak propaganda rozpowszechniła stereotypy, które ukuły przekonanie o wyjątkowości autyzmu. Co prawda podnoszono kwestię charakterystycznych dla ASD zachowań aspołecznych i deficytu w sferze komunikowania się, ale chorobę próbowano przedstawić najczęściej jako pewien rodzaj błogosławieństwa, obdarowania unikalnymi zdolnościami i pięknym umysłem, który stoi za ich geniuszem, a nawet wysnuto teorię, że to naturalna droga ewolucji człowieka. Za przykład może posłużyć film „Księgowy” (2016 rok) w reżyserii Gavina O’Connora. Tytułowy bohater od urodzenia dzielnie zmaga się z autyzmem i jednocześnie jest… geniuszem matematycznym i wyszkolonym zabójcą. Nie oceniając wartości rozrywkowej i kulturowej, ta produkcja to koszmarna próba urabiania opinii publicznej, aby nie postrzegała autyzmu jako poważnego zagrożenia cywilizacyjnego, tylko bezkrytycznie zaakceptowała rosnącą w piorunującym tempie populację dzieci autystycznych. W niniejszej książce świetnie to określił J.B. Handley nazywając takie podejście „romantyzacją wyniszczającej niepełnosprawności”. Oczywiście, zdarzają się chorzy wysoko funkcjonujący, którzy mogą mieć słuch absolutny lub wyjątkowe zdolności matematyczne, ale są to przypadki niezwykle rzadkie, daleko odbiegające od typowego obrazu klinicznego ASD. Na przykład spekuluje się, że Einstein i Newton cierpieli na łagodną formę autyzmu – Zespół Aspergera[8].

Od wielu lat konsultuję dzieci z ASD i dobrze wiem, że autystyczna rzeczywistość jest bardziej mroczna i daleko odbiega od „romantycznej” propagandy. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, z czym na codzień zmagają się rodzice i opiekunowie dzieci autystycznych. Najczęściej są to pacjenci impulsywni i łatwo wpadający w gniew, z nadmierną skłonnością do buntu i histerii, a w skrajnych przypadkach agresywni wobec siebie lub otoczenia. Atakują rodziców, rodzeństwo i rówieśników kopiąc, wyrywając włosy, rzucając przedmiotami. Potrafią być autoagresywne bijąc się po głowie lub uderzają nią w ścianę czy podłogę. Niektóre dzieci ze względów bezpieczeństwa mają zakładany kask, czasem również rękawiczki, aby nie drapały siebie lub rodziców do krwi. Wśród charakterystycznych zachowań dominuje notoryczna nadpobudliwość z bieganiem od ściany do ściany, kręceniem się wokół własnej osi, wspinaniem na meble, przy jednoczesnym wydawaniu irytujących piskliwych dźwięków lub ciągłym buczeniu, chrząkaniu, powtarzaniu zasłyszanych gdzieś słów. Bez zrozumiałej przyczyny mogą przechodzić od głupkowatego chichotania do płaczu i jęczenia, po czym znów zaczynają się śmiać bez powodu. Ponad 70% pacjentów z ASD cierpi na inne choroby somatyczne, zaburzenia rozwojowe lub stany behawioralne, takie jak epilepsja, problemy żołądkowo-jelitowe, niepełnosprawność intelektualna, zespół nadpobudliwości z deficytem uwagi, lęk, depresja i wiele innych[9]. Powszechne są również liczne zaburzenia metaboliczne takie jak patologia naczyniowa mózgu, nietolerancja glutenu i kazeiny, podwyższony poziom cytokin prozapalnych i biomarkerów stresu oksydacyjnego, dysfunkcja mitochondrialna, nieprawidłowe poziomy hormonów płciowych i neuroprzekaźników[10]. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że za diagnozą autyzmu kryje się ogrom cierpienia fizycznego i psychicznego, które również pośrednio dotyka rodziców i opiekunów.

Książka „Jak zakończyć epidemię autyzmu. Związek autyzmu ze szczepionkami”” odkrywa wiele zaskakujących wątków na temat etiologii autyzmu, ale koncentruje się głównie na szczepionkach i nie odsłania wszystkich kart. Korzystając z okazji chciałbym się z Państwem podzielić moimi spostrzeżeniami na temat przyczyn tej choroby, do których doszedłem po wielu latach studiowania dostępnej literatury naukowej i własnych doświadczeń. Cofnijmy się na chwilę do roku 2001, kiedy to na łamach czasopisma Medical Hypotheses [tłum. Medyczne Hipotezy] opublikowano artykuł „Autism: a novel form of mercury poisoning” [tłum. Autyzm: nowa forma zatrucia rtęcią][11]. Grupa amerykańskich uczonych przeprowadziła tytaniczną pracę porównując autyzm z opisanymi w literaturze naukowej przypadkami zatrucia rtęcią (np. akrodynia, choroba z Minamaty[12]) w zakresie objawów i nieprawidłowości biologicznych. Wykazana przez autorów zbieżność raportowanych dysfunkcji (np. deficyt mowy i komunikacji, zaburzenia psychiczne, sensoryczne, motoryczne i poznawcze, nietypowe zachowania) i odchyleń w parametrach fizjologicznych (np. nieprawidłowe poziomy hormonów, powstawanie podobnych autoprzeciwciał, obniżenie aktywności komórek układu odpornościowego) między porównywanymi stanami była wręcz porażająca! Autorzy pracy stwierdzili, że „każda istotna cecha autyzmu została wykazana w co najmniej kilku przypadkach udokumentowanego zatrucia rtęcią”. Pojawiające się później badania i przeglądy literatury naukowej potwierdziły, że rtęć (i inne metale ciężkie) może prowadzić do rozwoju ASD[13][14][15]. Ponadto szeroko opisano rolę rtęci w patogenezie i patofizjologii autyzmu[16]. Ostatnie doniesienia będące syntezą wyników z 18 badań naukowych obejmujących łącznie 1797 pacjentów w wieku 2-16 lat potwierdziły istotny statystycznie związek między stężeniem rtęci (i ołowiu) w organizmie a diagnozą autyzmu[17]. We wnioskach końcowych autorzy publikacji stwierdzili, że rtęć „można wymieniać jako patogenną przyczynę (powodującą chorobę) autyzmu”.

Nasuwa się pytanie: skąd rtęć u dzieci?

Na pewno tiomersal [etylortęć, sól sodowa kwasu etylortęciotiosalicylowego stosowana w szczepionkach jako konserwant – przyp. red.], który był powszechnie stosowany w wielu szczepionkach dla dzieci stanowił istotne źródło ekspozycji[18]. Warto jednak odnotować, że obecnie w przypadku szczepionek, w których poziom tiomersalu wynosi poniżej 40 nanogramów na dawkę, producent nie musi deklarować tej substancji w składzie preparatu[19]. Instytucje zdrowia publicznego wciąż utrzymują, że nie udowodniono związku między narażeniem dzieci na etylortęć ze szczepionek a wzrostem przypadków ASD. To stanowisko najwyraźniej opiera się na wnioskach pochodzących ze sfinansowanych przez amerykańskie Centrum ds. Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) badań epidemiologicznych, wobec których sformułowano szereg zastrzeżeń metodologicznych, a także zwrócono uwagę na konflikt interesów i wyraźny kontrast względem wniosków z badań przeprowadzonych przez niezależnych badaczy w ciągu ostatnich 75 lat, którzy konsekwentnie stwierdzali, że tiomersal jest szkodliwy[20].

To dlaczego zachorowalność na autyzm wciąż rośnie skoro już od 25 lat bogate kraje stosują głównie szczepionki niezawierające tiomersalu[21]? Co więcej, obserwowany i wciąż kontrowersyjny związek autyzmu ze szczepionką MMR[22][23] (która nie zawiera tiomersalu) wydaje się sugerować, że narażenie na rtęć obecną w szczepionkach nie jest jedynym czynnikiem środowiskowym, który może być odpowiedzialny za rozwój ASD[24]. Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy spojrzeć na omawiany problem z szerszej perspektywy. Chociaż nauka wskazuje na wiele innych potencjalnych czynników etiologicznych autyzmu, to jednak rtęć wydaje się wciąż dominującą przyczyną, ze względu na jej szerokie rozpowszechnienie, status najbardziej toksycznego metalu ciężkiego występującego w środowisku[25] oraz wyjątkowo wszechstronne właściwości modulujące fizjologię człowieka[26]. Metale ciężkie mają zdolność do bioakumulacji[27][28], a wydajność ich eliminacji z organizmu osób z autyzmem jest obniżona[29][30]. W literaturze naukowej jest wiele przesłanek sugerujących, że szybujące do góry przez ostatnie lata wskaźniki zapadalności na autyzm mogą mieć związek z toksyczną kumulacją tego pierwiastka z pokolenia na pokolenie. Badania wykazały transfer rtęci z organizmu matki do organizmu dziecka, zarówno przez łożysko do płodu w okresie prenatalnym, jak i do noworodka poprzez karmienie piersią[31][32]. Współczesne pokolenie kobiet w wieku produkcyjnym to populacja, która przez cały okres swojego życia mogła skumulować toksyczną dla potomstwa pulę rtęci poprzez ekspozycję nie tylko na tiomersal ze szczepionek, ale również w wyniku narażenia na częste i niskie dawki pochodzące z amalgamatów stomatologicznych[33], metylortęci obecnej w rybach i owocach morza[34], tatuaży[35] i wielu innych mniej istotnych źródeł. Próbki włosów pobrane od 1044 kobiet w wieku rozrodczym z 25 krajów rozwijający się i przechodzących transformację wykazały, że w 55% przypadkach poziom rtęci przekraczał dopuszczalne normy bezpieczeństwa[36]. Należy przy tym podkreślić, że poziom metali ciężkich we włosach może być zaniżony i nie korespondować z obciążeniem organizmu (tym bardziej poziomy w moczu i krwi, które oznaczają bieżącą ekspozycję). Paradoksalnie, niski poziom rtęci we włosach może oznaczać zmniejszoną zdolność wydalania rtęci z organizmu, co z kolei może prowadzić do podwyższonego poziomu tego pierwiastka w mózgu i innych tkankach[37]. Niedawno wykazano, że substancje chemiczne zaburzające gospodarkę hormonalną, a nawet stres we wczesnym okresie życia, mogą przyczyniać się do rozwoju ASD poprzez wpływ na status epigenetyczny i ekspresję genów[Kubota 2016]. Czy rtęć może powodować zmiany epigenetyczne? Oczywiście, że tak! Ekspozycja na ten toksyczny pierwiastek powoduje zmiany w metylacji DNA i modyfikacje potranslacyjne histonów, a to może prowadzić do zaburzeń behawioralnych, zmniejszenia rozmiaru móżdżku u noworodków, chorób autoimmunologicznych, a nawet miażdżycy i zawału mięśnia sercowego[Khan 2019]. Powyższe obserwacje (w szczególności doniesienia o transferze rtęci i innych metali ciężkich z organizmu matki do płodu/noworodka) mogą wyjaśniać częsty argument strony przeciwnej, która powołuje się na fakt istnienia nieszczepionych dzieci z diagnozą ASD.

Od wielu lat dużo mówi się również o potencjalnym związku przyczynowym między ekspozycją na obecne w szczepionkach adiuwanty zawierające aluminium (glin) a rosnącą zapadalnością na ASD[38]. Biorąc jednak pod uwagę o wiele bardziej wszechstronny profil toksyczności rtęci w porównaniu do aluminium, udział glinu w patomechanizmie autyzmu to bardziej efekt udokumentowanego synergizmu w neurotoksyczności obu pierwiastków[39]. Innymi słowy, wstrzykiwanie aluminium do organizmu obciążonego rtęcią może być dolewaniem oliwy do ognia i skutkować poważnym odczynem poszczepiennym. Wydaje się, że ekspozycja prenatalna na rtęć, która upośledza funkcjonowanie układu odpornościowego[40], może być najważniejszym czynnikiem ryzyka niepożądanych odczynów poszczepiennych u potomstwa. Dzieci od urodzenia obciążone rtęcią są prawdopodobnie bardziej podatne na powikłania poszczepienne (i takie obciążenie może być warunkiem koniecznym do rozwoju autyzmu), ze względu na liczne i trudne do zdiagnozowania zaburzenia metaboliczne. Szczepionka silnie aktywuje układ odpornościowy i zawiera substancje prozapalne, które mogą przełamać mechanizmy obronne organizmu. Nie powinny zatem dziwić doniesienia o lepszym stanie zdrowia dzieci nieszczepionych w porównaniu z dziećmi szczepionymi[41][42][43]. Nasuwa się hipoteza, że organizm obciążony rtęcią, który jeszcze przed szczepieniem względnie radził sobie z toksycznością tego pierwiastka, a po szczepieniu traci taką możliwości i dochodzi do manifestacji objawów zatrucia rtęcią, takich jak ASD. Z moich obserwacji wynika, że dzieci które rozwinęły autyzm po szczepieniu, wcześniej miały liczne problemy zdrowotne, nierzadko bagatelizowane przez personel medyczny, a także rodziców.

J.B. Handley sporo uwagi poświęca tajemniczym „zaburzeniom mitochondrialnym”, które mają być podłożem negatywnej reakcji na szczepienie prowadzącej do rozwoju ASD. W jednym z rozdziałów autor pisze:

Chcę krótko wyjaśnić pojęcie „zaburzeń mitochondrialnych”. Jest to nieprawidłowość w metabolizmie, a jeśli dziecko ma zaburzenia mitochondrialne, poziom energii w komórkach jest niski i jest ono bardziej narażone na ryzyko, że szczepionka spowoduje skrajnie niekorzystną reakcję organizmu, w tym rozwój autyzmu. Dziecko z zaburzeniami mitochondrialnymi jest bardziej narażone na aktywację immunologiczną po szczepieniu. Zwolennicy szczepionek desperacko chcą przedstawiać zaburzenia mitochondrialne jako rzadkie, ale tak nie jest – dane wskazują, że od 20 do 50% dzieci z autyzmem ma pewien rodzaj zaburzeń mitochondrialnych. Co gorsza, zaburzenia mitochondrialne mają czasem podłoże genetyczne, ale mogą też być spowodowane toksynami obecnymi w środowisku. Tak więc zdrowe dziecko może otrzymać jedną dawkę szczepionek i rozwiną się u niego zaburzenia mitochondrialne, a następnie otrzymać drugą dawkę szczepionek i rozwinie się u niego autyzm.

Czy rtęć, na którą jesteśmy narażeni już w okresie prenatalnym, może być cichym sprawcą „zaburzeń mitochondrialnych”? Oczywiście, że tak! Toksyczność mitochondrialna tego pierwiastka jest dobrze udokumentowana w literaturze naukowej [54]. Rtęć poprzez stres oksydacyjny uszkadza mitochondria i może prowadzić do apoptozy (śmierci) komórki [Kahrizi 2016]

Ostatni krótki rozdział poświęcony jest leczeniu autyzmu. Wśród tzw. „interwencji biomedycznych” J.B. Handley wymienia specjalną dietę, leczenie jelit, suplementację minerałami i witaminami, detoksykację i terapie bardziej zaawansowane, np. wlew z immunoglobulin. Autor wskazuje, że według świadectw niektórych rodziców takie terapie doprowadzały do ustąpienia objawów ASD, a w niektórych przypadkach nawet do pełnego wyzdrowienia. Według tak zwanej aktualnej wiedzy medycznej, która coraz częściej przybiera formę dogmatów tworzonych przez konsensusy poprawnych politycznie i/lub skorumpowanych środowisk naukowych, nie ma lekarstwa na ASD a standardowym postępowaniem są terapie poznawczo-behawioralne[44]. Leczenie jest wyłącznie objawowe – ma na celu zmniejszenie dolegliwości, które zakłócają codzienne funkcjonowanie i obniżają jakość życia.

Odnoszą się do własnej praktyki potwierdzam, że wiele terapii biomedycznych ma zaskakująco wysoką skuteczność w kontroli wielu objawów ASD. Dlatego zgadzam się z autorem, że niektóre interwencje mają duży potencjał nawet do całkowitej i trwałej remisji choroby. Dla wielu Czytelników taka informacja może wydawać się nieprawdopodobna, a próby podejmowania leczenia biomedycznego – szarlatanerią. Lektura „Jak zakończyć epidemię autyzmu” i przedstawione przeze mnie informacje nie pozostawiają złudzeń – medycyna konwencjonalna zawiodła w kwestii rozpoznania prawdziwej etiologii autyzmu. Chociaż nie brakuje rozpraw naukowych, w których wymienia się wiele potencjalnych przyczyn ASD, zarówno genetycznych, jak i środowiskowych, to po wielu latach aktualna wiedza medyczna nawet nie jest w stanie wskazać czynnika/ów o największym znaczeniu w patomechanizmie tej choroby. A skoro etiologia schorzenia jest nieznana, to przecież skuteczne leczenie przyczynowe (w znacznym stopniu również objawowe) jest niemożliwe. Co więcej, tkwiąca w dogmatach medycyna głównego nurtu nie tylko narzuca narrację o nieuleczalności tej choroby, ale wręcz stosuje strategię odwracania uwagi i uprawiania propagandy polegającej na „romantyzacji autyzmu”. Innymi słowy, mamy akceptować status quo, nie zadawać pytań, a tym bardziej nie szukać odpowiedzi na własną rękę. Dlaczego? Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to przeważnie chodzi o pieniądze. Jak myślisz, Drogi Czytelniku, jakie implikacje biznesowe, prawne i wizerunkowe dla korporacji i polityki miałoby oficjalne przyznanie, że autyzm ma związek z technologiami medycznymi, które rekomendował przemysł i wtórujące mu instytucje zdrowia publicznego? Nie powinno zatem dziwić, że badania rzekomo obalające związek między szczepionkami, rtęcią a autyzmem są niskiej jakości, autorzy mają konflikty interesów a wnioski poprawne politycznie[45][46][47]. To nie pierwszy raz, kiedy medycyna jest w błędzie. Na przykład, przez 30 lat cholesterol uważano za główną przyczynę miażdżycy, a dowody za homocysteiną ignorowano[48][49]. Kolejny przykład to „skuteczny i bezpieczny” lek Vioxx, który spowodował ponad 140 tysięcy zawałów serca i przeszło 55 tysięcy zgonów[50].

Według badania opublikowanego na łamach prestiżowego Nature, niemowlęta z ASD cierpią na marginalny lub ciężki niedobór cynku, a niedobór cynku i towarzysząca mu akumulacja toksycznych metali mogą odgrywać główną rolę w patogenezie autyzmu[51]. Nauka od dawna wie, że niedobór cynku (i wielu innych minerałów[52]) towarzyszy dzieciom z ASD, a mimo to aktualne oficjalne wytyczne kliniczne, np. Amerykańskiej Akademii Pediatrii, informują jedynie, że „obecnie nie ma jednoznacznych dowodów na to, że osoby z ASD wymagają innego spożycia składników odżywczych niż rekomendowane Zalecane Dzienne Spożycie (ZDS, ilość składników odżywczych, które organizm przeciętnej osoby potrzebuje przyswoić z pokarmem w ciągu doby – przyp. red.)”[53]. Nie łączy się również faktu, że funkcje biologiczne cynku i innych minerałów, a także witamin, są blokowane przez rtęć[54], która od wielu lat wymieniana jest jako główny czynnik etiologiczny autyzmu. Czyżby obciążenie rtęcią w okresie prenatalnym i kolejne ekspozycje na ten pierwiastek po urodzeniu były główną przyczyną powszechnego niedoboru witamin i minerałów u dzieci z ASD?

W związku z powyższym, największe nadzieje na skuteczne leczenie przyczynowe autyzmu należy pokładać w detoksykacji organizmu z metali ciężkich (w szczególności rtęci) poprzez zastosowanie związków chelatujacych (związek chemiczny, który reaguje z jonami metali, tworząc stabilne kompleksy – przyp. red.). Dowody naukowe na poparcie stosowania chelatacji w leczeniu dzieci z ASD są bardzo słabe, a tego typu interwencje odradzane, a wręcz uznawana za niebezpieczne[55][56]. Szczególne obawy budzą potencjalne skutki uboczne związane z chelatacją, takie jak gorączka, wymioty, biegunka, utrata apetytu, nadciśnienie, hemoroidy, metaliczny posmak, hipotensja, zaburzenia rytmu serca, hipokalcemia. Wymienione objawy mogą mieć związek z niekontrolowaną i zbyt intensywnym przemieszczaniem toksyn, jakimi niewątpliwie są metale ciężkie, w wyniku wprowadzenia do organizmu związków chelatujących. Jeśli to prawda, to kierunek terapii może być właściwy, a problem leży w opracowaniu bezpiecznej chelatacji.

James P.K. Rooney w 2007 r. w czasopiśmie Toxicology zwrócił uwagę na rolę kwasu alfa-liponowego (ALA) w leczeniu zatrucia rtęcią i wspomniał o metodzie chelatacji opracowanej przez A.H. Cutlera polegającej na zastosowaniu niskich i częstych dawek ALA: „Chociaż nie jest to recenzowana publikacja, Cutler przedstawia przekonujący argument dotyczący częstotliwości dawkowania chelatorów, który zasługuje na uwagę społeczności naukowej. Wydaje się, że ALA może mieć potencjał jako chelator rtęci, a z pracy Donatelli (1955) i Grunerta (1960) jasno wynika, że wpływ ALA na toksyczność rtęci zależy od wielkości dawki i rozłożenia dawek w czasie”[57]. A.H. Cutler jako pierwszy zauważył, że podstawą skutecznej i bezpiecznej chelatacji jest stosowanie związków chelatujących (chodzi głównie o ALA, kwas dimerkaptobursztynowy (DMSA), kwas 2,3-dimerkapto-1-propanosulfonowy (DMPS)) zgodnie z ich farmakokinetyką (zmiany stężenia związku lub jego metabolitów w ustroju w czasie – przyp. red.), co minimalizuje redystrybucję metali ciężkich do tkanek bardziej wrażliwych[58]. Dotychczas żadna metoda detoksykacji nie uwzględniała tych zasad. Badania naukowe potwierdzają, że ALA jest chelatorem rtęci[59], przechodzi przez barierę krew-mózg zapobiegając powodowanym przez rtęć uszkodzeniom mózgu[60][61] i zwiększa wydalanie rtęci z kałem i moczem[62][63]. Protokół Cutlera opisany jest w dwóch książkach: Amalgam Illness: Diagnosis and Treatment[64] i The Mercury Detoxification Manual: A Guide to Mercury Chelation[65]. Niestety, poza licznymi nieformalnymi świadectwami poprawy funkcjonowania dzieci z ASD po zastosowaniu protokołu Cutlera[66], na ten moment w periodykach naukowych nie ma opublikowanych dowodów na skuteczność tej metody leczenia.

Autyzm wciąż skrywa przed nami wiele tajemnic, a potężne siły robią wszystko, aby prawda nie wyszła na jaw. Na szczęście, są odważni i niestrudzeni ludzie, tacy jak J.B. Handley, którzy odkrywają dla nas mroczne fakty kryjące się za chorobą, o której większość z nas tak naprawdę nic nie wie.

Najgorsza prawda jest lepsza od najlepszego kłamstwa”.

Zapraszam do lektury.

Dr n.med. Piotr Witczak


[1] Zeidan, Jinan, et al. „Global prevalence of autism: A systematic review update.” Autism Research (2022).

[2] Maenner, Matthew J., et al. „Prevalence and characteristics of autism spectrum disorder among children aged 8 years—autism and developmental disabilities monitoring network, 11 sites, United States, 2018.” MMWR Surveillance Summaries 70.11 (2021): 1.

[3] Nevison, Cynthia, Mark Blaxill, and Walter Zahorodny. „California autism prevalence trends from 1931 to 2014 and comparison to national ASD data from IDEA and ADDM.” Journal of Autism and Developmental Disorders 48.12 (2018): 4103-4117.

[4] Pismo nr MDR.634.166.2018AW/ESZ z dnia 7 września 2018 roku

[5]Rossignol, Daniel A., Stephen J. Genuis, and Richard E. Frye. „Environmental toxicants and autism spectrum disorders: a systematic review.” Translational psychiatry 4.2 (2014): e360-e360.

[6] Sealey, L. A., et al. „Environmental factors in the development of autism spectrum disorders.” Environment international 88 (2016): 288-298.

[7] Blaxill, Mark, Toby Rogers, and Cynthia Nevison. „Autism Tsunami: The Impact of Rising Prevalence on the Societal Cost of Autism in the United States.” Journal of Autism and Developmental Disorders (2021): 1-17.

[8] Cooper, E. L. „Neuroimmunology of autism: a multifaceted hypothesis.” International Journal of Immunopathology and Pharmacology 16.3 (2003): 289-292.

[9] Lai, Meng-Chuan, Michael V. Lombardo, and Simon Baron-Cohen. „vol. 383, issue 9920.” Autism Lancet (2014): 896-910.

[10] Bjørklund, Geir, et al. „Diagnostic and severity-tracking biomarkers for autism spectrum disorder.” Journal of Molecular Neuroscience 66.4 (2018): 492-511.

[11] Bernard, Sallie, et al. „Autism: a novel form of mercury poisoning.” Medical hypotheses 56.4 (2001): 462-471.

[12] W latach 50. XX wieku wytwórnia tworzyw sztucznych należąca do koncernu Chisso Corporation emitowała w rejonie zatoki Minamata ścieki zawierające metylortęć; doszło do zatrucia rtęcią mieszkańców z okolicznych wiosek [przyp. red.]

[13] Yassa, Heba A. „Autism: a form of lead and mercury toxicity.” Environmental toxicology and pharmacology 38.3 (2014): 1016-1024.

[14] Kern, Janet K., et al. „The relationship between mercury and autism: A comprehensive review and discussion.” Journal of Trace Elements in Medicine and Biology 37 (2016): 8-24.

[15] Saghazadeh, Amene, and Nima Rezaei. „Systematic review and meta-analysis links autism and toxic metals and highlights the impact of country development status: Higher blood and erythrocyte levels for mercury and lead, and higher hair antimony, cadmium, lead, and mercury.” Progress in Neuro-Psychopharmacology and Biological Psychiatry 79 (2017): 340-368.

[16] Morris, G., et al. „The putative role of environmental mercury in the pathogenesis and pathophysiology of autism spectrum disorders and subtypes.” Molecular neurobiology 55.6 (2018): 4834-4856.

[17] Mohammadabadi, Hamed Jafari, et al. „The Relationship Between the Level of Copper, Lead, Mercury and Autism Disorders: A Meta-Analysis.” Pediatric Health, Medicine and Therapeutics 11 (2020): 369.

[18] Geier, David A., et al. „Thimerosal: clinical, epidemiologic and biochemical studies.” Clinica Chimica Acta 444 (2015): 212-220.

[19] Gołoś, A., and A. Lutyńska. „Tiomersal w szczepionkach–aktualny stan wiedzy.” Przegl Epidemiol 69 (2015): 157-161.

[20] Hooker, Brian, et al. „Methodological issues and evidence of malfeasance in research purporting to show Thimerosal in vaccines is safe.” BioMed research international 2014 (2014).

[21] Abating Mercury Exposure in Young Children Should Include Thimerosal-Free Vaccines, José G. Dórea

[22] Ewing, Graham E. „What is regressive autism and why does it occur? Is it the consequence of multi-systemic dysfunction affecting the elimination of heavy metals and the ability to regulate neural temperature?.” North American Journal of Medical Sciences 1.2 (2009): 28.

[23] Singh, Vijendra K., et al. „Abnormal measles-mumps-rubella antibodies and CNS autoimmunity in children with autism.” Journal of biomedical science 9.4 (2002): 359-364.

[24] Chhawchharia, Ritika, and Jacob M. Puliyel. „Controversies surrounding mercury in vaccines: Autism denial as impediment to universal immunization.” Ind. J. Med. Ethics 11 (2014): 219-222.

[25] Jaishankar, Monisha, et al. „Toxicity, mechanism and health effects of some heavy metals.” Interdisciplinary toxicology 7.2 (2014): 60.

[26] Nabi, Shabnum. Toxic effects of mercury. Vol. 538. New Delhi, India:: Springer India, 2014.

[27]Ali, Hazrat, Ezzat Khan, and Ikram Ilahi. „Environmental chemistry and ecotoxicology of hazardous heavy metals: environmental persistence, toxicity, and bioaccumulation.” Journal of chemistry 2019 (2019).

[28] Yasuda, Hiroshi, et al. „Two age-related accumulation profiles of toxic metals.” Current aging science 5.2 (2012): 105-111.

[29] Kern, Janet K., et al. „Sulfhydryl-reactive metals in autism.” Journal of Toxicology and Environmental Health, Part A 70.8 (2007): 715-721.

[30] DeSoto, M. Catherine, and Robert T. Hitlan. „Blood levels of mercury are related to diagnosis of autism: a reanalysis of an important data set.” Journal of Child Neurology 22.11 (2007): 1308-1311.

[31] Chen, Zhu, et al. „Placental transfer and concentrations of cadmium, mercury, lead, and selenium in mothers, newborns, and young children.” Journal of exposure science & environmental epidemiology 24.5 (2014): 537-544.

[32] Yang, Jianming, et al. „Maternal-fetal transfer of metallic mercury via the placenta and milk.” Annals of Clinical & Laboratory Science 27.2 (1997): 135-141.

[33] Mutter, J., et al. „Amalgam studies: disregarding basic principles of mercury toxicity.” International journal of hygiene and environmental health 207.4 (2004): 391-397.

[34] Sakamoto, Mineshi, et al. „Health impacts and biomarkers of prenatal exposure to methylmercury: lessons from Minamata, Japan.” Toxics 6.3 (2018): 45.

[35] Prantsidis, A., et al. „Unusual mercury poisoning from tattoo dye.” Hippokratia 21.4 (2017): 197.

[36] Bell, L. „Global Report: Mercury in Women of Child-Bearing Age in 25 Countries.” Biodiversity Research Institute (BRI) (2017).

[37] Holmes, Amy S., Mark F. Blaxill, and Boyd E. Haley. „Reduced levels of mercury in first baby haircuts of autistic children.” International journal of toxicology 22.4 (2003): 277-285.

[1] Kubota, Takeo, and Kazuki Mochizuki. „Epigenetic effect of environmental factors on autism spectrum disorders.” International journal of environmental research and public health 13.5 (2016): 504.

[2] Khan, Fazlullah, Saeideh Momtaz, and Mohammad Abdollahi. „The relationship between mercury exposure and epigenetic alterations regarding human health, risk assessment and diagnostic strategies.” Journal of Trace Elements in Medicine and Biology 52 (2019): 37-47.

[38] Boretti, Alberto. „Reviewing the association between aluminum adjuvants in the vaccines and autism spectrum disorder.” Journal of Trace Elements in Medicine and Biology 66 (2021): 126764.

[39] Alexandrov, Peter N., Aileen I. Pogue, and Walter J. Lukiw. „Synergism in aluminum and mercury neurotoxicity.” Integrative food, nutrition and metabolism 5.3 (2018).

[40] Gardner, Renee M., and Jennifer F. Nyland. „Immunotoxic effects of mercury.” Environmental Influences on the Immune System. Springer, Vienna, 2016. 273-302.

[41] Lyons-Weiler, James, and Paul Thomas. „Relative incidence of office visits and cumulative rates of billed diagnoses along the axis of vaccination.” International journal of environmental research and public health 17.22 (2020): 8674.

[42] Mawson, Anthony R., et al. „Pilot comparative study on the health of vaccinated and unvaccinated 6-to 12-year-old US children.” J Transl Sci 3.3 (2017): 1-12.

[43] Mawson, Anthony R., et al. „Preterm birth, vaccination and neurodevelopmental disorders: a cross-sectional study of 6-to 12-year-old vaccinated and unvaccinated children.” J. Transl. Sci 3 (2017): 1-8.

Kahrizi, Farzad, et al. „Repeated administration of mercury intensifies brain damage in multiple sclerosis through mitochondrial dysfunction.” Iranian journal of pharmaceutical research: IJPR 15.4 (2016): 834.

[44] https://www.nichd.nih.gov/health/topics/autism/conditioninfo/treatments/medication-treatment (dostęp: 23.05.2022)

[45] Lyons-Weiler, J. [pre-print]. Systematic Review of Historical Epidemiologic Studies Influencing Public Health Policies on Vaccination; https://ipaknowledge.org/resources/LYONSWEILERSYSTREVIEW.pdf (dostęp: 24.05.2022)

[46] Hooker, Brian, et al. „Methodological issues and evidence of malfeasance in research purporting to show Thimerosal in vaccines is safe.” BioMed research international 2014 (2014).

[47] Kern, Janet K., et al. „Systematic assessment of research on autism spectrum disorder (ASD) and mercury reveals conflicts of interest and the need for transparency in autism research.” Science and engineering ethics 23.6 (2017): 1691-1718.

[48] Siri-Tarino, Patty W., et al. „Meta-analysis of prospective cohort studies evaluating the association of saturated fat with cardiovascular disease.” The American journal of clinical nutrition 91.3 (2010): 535-546.

[49] Eikelboom, John W., et al. „Homocyst (e) ine and cardiovascular disease: a critical review of the epidemiologic evidence.” Annals of internal medicine 131.5 (1999): 363-375.

[50] Culp, David R., and Isobel Berry. „Merck and the Vioxx debacle: Deadly loyalty.” . John’s J. Legal Comment. 22 (2007): 1.

[51] Yasuda, Hiroshi, et al. „Infantile zinc deficiency: association with autism spectrum disorders.” Scientific reports 1.1 (2011): 1-5.

[52] Ranjan, Sobhana, and Jennifer A. Nasser. „Nutritional status of individuals with autism spectrum disorders: do we know enough?.” Advances in Nutrition 6.4 (2015): 397-407.

[53] Hyman, Susan L., et al. „Identification, evaluation, and management of children with autism spectrum disorder.” Pediatrics 145.1 (2020).

[54] Nabi, Shabnum. Toxic effects of mercury. Vol. 538. New Delhi, India:: Springer India, 2014

[55] Davis, Tonya N., et al. „Chelation treatment for autism spectrum disorders: A systematic review.” Research in Autism Spectrum Disorders 7.1 (2013): 49-55.

[56] James, Stephen, et al. „Chelation for autism spectrum disorder (ASD).” Cochrane Database of Systematic Reviews 5 (2015).

[57] Rooney, James PK. „The role of thiols, dithiols, nutritional factors and interacting ligands in the toxicology of mercury.” Toxicology 234.3 (2007): 145-156.

[58] Cutler, A., 1999. Amalgam Illness: Diagnosis and Treatment. SelfPublished, pp. 195–196, 199–208

[59] Biewenga, Gerreke Ph, Guido RMM Haenen, and Aalt Bast. „The pharmacology of the antioxidant lipoic acid.” General Pharmacology: The Vascular System 29.3 (1997): 315-331.

[60] Packer L., Tritschler H.J., Wessel K.: Neuroprotection by the metabolic antioxidant alpha-lipoic acid. Free Radic. Biol. Med., 1997; 22: 359-378

[61] Baydas G., Donder E., Kiliboz M., Sonkaya E., Tuzcu M., Yasar A., Nedzvetskii V.S.: Neuroprotection by alpha-lipoic acid in streptozotocin-induced diabetes. Biochemistry (Mosc.), 2004; 69: 1001-1005

[62] Gregus, Zoltán, et al. „Effect of lipoic acid on biliary excretion of glutathione and metals.” Toxicology and applied pharmacology 114.1 (1992): 88-96.

[63] Leskova, G. E. „Protective effect of lipoic acid amide in experimental mercurialism.” Gigiena truda i professional’nye zabolevaniia 6 (1979): 27

[64] Cutler, A., 1999. Amalgam Illness: Diagnosis and Treatment. SelfPublished, pp. 195–196, 199–208

[65] The Mercury Detoxification Manual: A Guide to Mercury Chelation, A book on how to cure mercury poisoning by Rebecca Rust Lee and Andrew Hall Cutler, PhD, PE, ISBN 978-0-9676168-4-1

[66] https://cutlersuccessstories.weebly.com/child-stories.html (dostęp: 25.05.2022 r.)

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén